Poprzedni temat «» Następny temat
Milwaukee
Autor Wiadomość
Giotto Nero
Administrator


Karta Postaci
Relacje

29 Lat

Shadow

Człowiek

Mare Calmo

Moc Przodków


This is reality.

Wysłany: 2016-06-21, 01:08   Milwaukee
  
Multikonta: Erron Black, Marco Serafino, Rorschach


Tekst alternatywny
_________________
 
Gadu Gadu: 10593558
 
Giotto Nero
Administrator


Karta Postaci
Relacje

29 Lat

Shadow

Człowiek

Mare Calmo

Moc Przodków


This is reality.

Wysłany: 2016-07-27, 14:18   
  
Multikonta: Erron Black, Marco Serafino, Rorschach


EVENT!


Po powrocie do swoich domów, każdy z was dostrzegł na stole kartkę, która zawierała następujące informacje:
- Listę nazwisk uczestników;
- Nazwę miasta Milwaukee;
- Dokładny namiar na miejsce spotkania;
- I dopisek - Wiemy, że macie "to coś", jeśli chcecie pozostać anonimowi, stawcie się na umówione miejsce spotkania.

Każdy z was ma prawo skorzystać z teleportera, który w kilka sekund przeniesie was z dowolnego miejsca do Milwaukee, a stamtąd ruszycie tutaj - na umówione miejsce spotkania. Czeka na was tutaj mały budynek przy drodze wyjazdowej z miasta, który służył jeszcze jakieś kilka tygodni temu za stację benzynową. Drzwi były uchylone, zatem zostaliście zaproszeni wszyscy do środka. Nie wiadomo co czeka na was wewnątrz.

Od tej pory piszecie jako postacie, które zgłosiły się do eventu - kolejność dowolna, będę ją ustalać wedle potrzeb, obowiązkiem jest stawić się tutaj w komplecie. Uprzedzam, że nie wiecie co jest w środku stacji i byście nie opisywali na siłę tego miejsca.

To wszystko, event uważam za rozpoczęty!
_________________
 
Gadu Gadu: 10593558
 
Jonathan Ayers
Zmiennokształtny


Karta Postaci
Relacje

24

DJ Festus/Żako

Zmiennokształtny

brak

Fale Dźwiękowe


vibes speak louder than words

Wysłany: 2016-07-27, 21:04   
  
Multikonta: Józefinka


Szczerze mówiąc, Ayers nie miał pojęcia, co się właściwie tutaj działo i o co tak naprawdę chodziło z tym miejscem spotkania. Przecież tylko wrócił z porannego biegania i znalazł kartkę na stoliku. Już się przestraszył, że ukradli mu konsolę, pieniądze albo coś innego, ale niemalże odetchnął z "ulgą", czytając dalej. Nie wiedział co to za ludzie, chociaż nazwiska może kojarzył. Nic mu to nie mówiło, kompletnie. I jeszcze ten dopisek, "wiemy, że macie 'to coś' ", jakby po prostu mieli na nich największego haka na świecie. Sam fakt, że mieli ich nazwiska już mogło coś znaczyć, a gdyby poszła informacja, że posiada moce magiczne i może zamieniać się w zwierzę, zabraliby go do jakiegoś cyrku i zmusiliby go do jakiś chorych występów przez jeszcze bardziej zwariowaną publicznością. Kompletnie inaczej planował to popołudnie, miał się przecież spotkać się z pewną osobą, może i nawet coś z tego mogło powstać, bo miał nie zapowiadać wizyty, ale przecież z tego i tak nic nie wyszło.
Milwaukee, największe miasto stanu Wisconsin, piąte największe miasto Środkowo-Zachodniej Ameryki - mruknął sobie w myślach stając przy teleporterze, ściskając w rękach dziwną notatkę. Był tu kiedyś na koncercie. Pamiętał to miejsce, ale nie miał czasu go zwiedzać. Tak samo teraz - wolał iść do miejsca, gdzie miał spotkać cztery inne osoby i mieć święty spokój. Nie chciał, żeby ktoś poznał jego moce. Westchnął, odruchowo wkładając słuchawkę do ucha i włączając swoją playlistę w telefonie, wsuwając głębiej za spodnie swój pistolet. Dalej był w stanie go wyjąć i wolał nie ryzykować idąc bez niego. W tylnej kieszeni miał jeszcze paralizator, jakby coś miało pójść na prawdę źle i to byłby po prostu jeden wielki podstęp na zwabienie piątki ludzi w jedno miejsce i porwanie ich. Jak opuści jutrzejszy koncert to ludzie się zbulwersują uznając, że nie ma za grosz szacunku do swoich fanów i ludzi, którzy lubią słuchać i bawić się przy jego utworach. Z ową kartką w ręku i telefonem w przedniej kieszeni spodni szedł przez miasto, patrząc przez notatki. Westchnął cicho, próbując znaleźć drogę wyjazdową. Czy tylko on musiał mieć takie szczęście, że zawsze był niesamowicie daleko od miejsca, w którym miał być? Drugi koniec miasta? Serio?
Gdyby nie muzyka ze słuchawki, czułby się o wiele bardziej zmęczony niż był. Właściwie, nie odczuwał zmęczenia mimo, że teoretycznie przebiegł przez pół miasta. To dopiero przeżycie, ale dalej nie wiedział, co go czeka. Nawet nie wiedział, co to za budynek. Chociaż ulice, które mijał wyglądały pięknie, nie miał zbytnio czasu na podziwianie ich. Musiał tu kiedyś przyjechać. Najlepiej nie samemu, bo zwiedzanie zawsze lepsze jest z kimś.
A może by tak rzucić to wszystko i pojechać do Milwaukee?
Stanął przed jakimś małym budyneczkiem i tylko spojrzał na kartkę upewniając się, że to dobre miejsce. Wzruszył ramionami, składając papier w kostkę i chowając do przedniej kieszeni, po czym wszedł przez uchylone drzwi, rozglądając się dookoła. Był tu jak na razie sam, co go niesamowicie zdziwiło. No cóż, bywa. Oparł się o ścianę i skrzyżował ramiona na klatce piersiowej, obserwując drzwi i czekając na przybycie kogokolwiek. Nie żeby nie lubił samotności, ale nie chciał być sam w miejscu jak to. Wyglądało... dziwnie.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Jonathan Ayers 2016-07-27, 21:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
Gadu Gadu: 59934841
 
Haron
Demon


Karta Postaci
Relacje

ponad 600lat

Hell Flame

Demon

Klan Najemiczy

Hell's Flame


Wysłany: 2016-07-28, 12:16   

Haron po ciężkim dniu pracy wszedł do swojego mieszkania, gdzie mimo wszystkiego czas mijał mu najlepiej. Kiedy natomiast zauważył on jakąś kartkę na jego stoliku kawowym uśmiał się z początku lecz gdy doczytał ją do końca zdenerwował się...lekko. Po czym wziął złapał za swój miecz który schowany wyglądał jak drewniany kijek i wyszedł z mieszkania. Cały czas zachodząc w głowie kto mógłby zostawić mu taką notatkę, z początku sądził że może być to sprawka Khana lecz na tej liście nie widniały nazwiska demonów które znał i tych którzy mu się przeciwstawili, a było ich nie mało. Kiedy znalazł się pod teleporterem delikatnie się uśmiechnął ponieważ przypomniał sobie czasy kiedy to z Rorschachem spotkali się w Milwaukee i razem pili przez kilka dni świętując jakąś mało istotną okazje. Zaraz po przeniesieniu się do punktu docelowego wyciągnął paczkę papierosów i rozpalił jednego idąc w kierunku w którym przypuszczał że będzie miejsce spotkania. Łatwo nie było tam trafić demon musiał pytać się przechodni ów od czasu do czasu, ku jego zdziwieniu dojście to tej stacji nie było szczególnie trudne, przed wejściem do środka spalił jeszcze jednego papierosa i poprawił swój miecz który teraz przyczepił do pasa aby w wypadku walki mógł go szybko dobrać.
_________________
 
 
Louise Beauchamp
Człowiek


Karta Postaci
Relacje

Ma 30 lat

Mówią na nią Lou

Człowiek

Należy do Cemetery Wind

i jest telepatką.


. . .

Wysłany: 2016-07-28, 15:01   
  
Multikonta: Sonia Moretti, Juliette D'Gennaro


-Co do chol...-nie dokończyła, była w takim szoku wchodząc do mieszkania i widząc ta kartkę na stole, że aż zaniemówiła. Przez ostatnie kilka godzin siedziała w barze podając piwo za piwem tamtejszym klientom, wróciła do domu w nadziei iż w spokoju usiądzie na kanapie przed telewizorem... jednak nic z tego. Chwyciła w dłoń papier i uniosła delikatnie brew do góry czytając co jest na niej zapisane. Co to były za bzdury? 'To coś' ? Czy ona o czym nie wiedziała? Kto włamał jej się do mieszkania? Tyle pytań żadnej odpowiedzi. Kobieta usiadła na stole analizując każde napisane słowo, a następnie wbiła wzrok w okno za którym powoli zaczynało robić się widno. Widać dzisiaj nie było jej dane pójść spać. Zeskoczyła ze stołu, westchnęła ciężko i ruszyła do wyjścia zabierając ze sobą glocka oraz lekką kurtkę. Trzeba było dowiedzieć się kto tak dobrze bawił się ciągając ją oraz jeszcze kilka osób do Milwaukee, miasta do którego sama z siebie nawet nie pomyślałaby, aby się udać.
Skierowała swoje kroki do teleportera i powtarzając sobie w myślach nazwę tego mało interesującego ją miasta w mgnieniu oka znalazła się na miejscu. Rozejrzała się dookoła, a następnie ponownie spojrzała na kartkę którą trzymała w dłoni. Po ponownym przeczytaniu wskazówek oraz dokładnego adresu ruszyła w odpowiednim kierunku . Było ciężko, minęła dobra godzina zanim zauważyła jakiś mały budyneczek tuż przy wyjeździe z miasta a przed nim jakiegoś mężczyznę. Czy to on? Już widząc go z daleka mogła z pewnością powiedzieć, ze go nie zna. Postać po chwili zniknęła w budynku, a ona ruszyła w kierunku stacji. Jeszcze raz sprawdziła adres czy aby na pewno się zgadza i biorąc w dłoń broń weszła do środka. Cholera wie co ją tam spotka.
Ostatnio zmieniony przez Louise Beauchamp 2016-07-28, 15:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Aurora Toorop
Człowiek


Karta Postaci
Relacje

26

Gamora

Człowiek

wolny strzelec

magia energii


Co jest grane? Piekielne ogary odgryzły wam języki?

Wysłany: 2016-07-28, 15:06   

Aurora wracała akurat z baru, kiedy na klatce schodowej dopadło ją paskudne przeczucie, że coś jest nie tak. Energia, która unosiła się w korytarzu nie należała do nikogo znajomego i może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie lepiła się do drzwi jej własnego mieszkania. W środku prawdopodobnie nikogo nie było, ale mimo to zatrzymała się gwałtownie i zaczęła nasłuchiwać zanim ostatecznie weszła do środka. Na samą myśl, że to ojciec ją wreszcie odnalazł, po jej plecach przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Odetchnęła głęboko, kiedy upewniła się, że jej lokum na pewno jest puste i odłożyła broń na stolik obok kanapy. Nie traciła czujności, a kiedy wreszcie dostrzegła karteczkę z wiadomością, poczuła jak ogarnia ją złość. A więc jednak ktoś (na całe szczęście nie było to Kain Whistler), trafił na jej trop i postanowił uprzykrzyć jej życie. Notka mówiła wyraźnie, że jeżeli chciała pozostać anonimową, musiała stawić się w wyznaczonym miejscu razem z resztą ofiar; uczestników. Co to była za pieprzona gra?
Toorop dawno już zniknęła z przysłowiowych radarów i nie miała zamiaru pokazywać się na lotnisku, więc jedyną opcją transportu był teleporter. To sprawiło, że poziom jej złości wskoczył na wyższy poziom i chociaż wstrzymywała się przed jakąkolwiek pochopną reakcją - obiecała sobie, że kiedy dotrze na miejsce i dowie się wreszcie kto maczał palce w tym chorym pomyśle, skopie mu dupsko i zniknie, jak zawsze... Zanim jednak dziewczyna zdecydowała się na podróż, sprawdziła resztę nazwisk z listy, bo chociaż niektóre znała, to inne były jej zupełnie obce.
Milwaukee było dla niej miastem nieznanym, więc wcześniej wydrukowała sobie mapę i rozkład, a nawet sprawdziła podany adres w internetowej przeglądarce. W ten sposób wiedziała teoretycznie jak dotrzeć do porzuconej stacji paliw i po teleportowaniu się do odpowiedniej miejscowości nie musiała nikogo pytać o drogę.
Stojąc przed budynkiem, poprawiła swój worek marynarski na ramieniu i sięgnęła po colta, aby dla pewności jeszcze raz sprawdzić magazynek i komorę. Gdy upewniła się, że również dodatkowa amunicja jest na miejscu, schowała broń, wsuwając ją za pasek spodni za plecami.
Nie miała bladego pojęcia co ją czeka. Wiedziała jedynie, że ludzie, których spotka w tym miejscu orientowali się, że jest magiem i pewnie będą przygotowani na ewentualność użycia mocy. To mogła być zwykła pułapka, ale nie mogła ryzykować, więc nie zignorowała tej wiadomości... W środku już ktoś był; trzy osoby, czuła je wyraźnie, ponieważ powietrze było przesycone ich energią. Zamiast od razu wejść do środka, Aurora oparła się o ścianę przy drzwiach i poprawiła bluzę przewiązaną w pasie, by następnie wyciągnąć z niej paczkę fajek i chwilę później zaciągnąć się dymem z Marlboro.
Lustrowała uważnie otoczenie, nasłuchując jednocześnie co się działo w środku. Brakowało jednej osoby, więc mogła równie dobrze zaczekać na zewnątrz i nacieszyć się świeżym powietrzem tak długo, jak tylko się dało... Chwilowo nie interesowało jej nawiązywanie nowych znajomości.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Aurora Toorop 2016-07-28, 15:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Astra Teixeira
Demon


Karta Postaci
Relacje

542 lata

Hex

Demon

Red Blood

Night Fury


Non curo dolorem

Wysłany: 2016-07-28, 18:42   
  
Multikonta: Mortadella


Wracała właśnie z agencji, kiedy wchodząc po schodach do swojego apartamentu odczuła dziwne wrażenie, jakby coś się wydarzyło pod jej nieobecność. Łapiąc za klamkę od drzwi od razu sięgnęła po Magnum 44, które leżało w jej kaburze. Zaczęła badać powoli i ostrożnie swoje lokum kiedy dostrzegła na blacie w salonie karteczkę. Nie opuszczając broni i będąc wciąż czujną, przeczytała szybko treść i marszcząc czoło prychnęła głośno.
Wcisnęła broń z powrotem do kabury i zaczęła się zastanawiać, co ma zrobić. Nie ma zamiaru dać się posiatkować, będzie musiała dobrze się przygotować. Złapała prędko za swoją torbę właśnie na taką okazję. Przebrała się w czarną koszulę, gotycki czarny gorset, obcisłe czarne spodnie i wysokie, wiązane buty w tym samym kolorze. Do torby wcisnęła paczki naboi, dwa Magnum 44, a na plecy założyła dwie katany. Standardowy ubiór do takiej roboty.
Zwiazując włosy w kucyka przerzuciła torbę przez ramię i wychodząc z domu zamknęła drzwi na klucz, a wcześniej zabrała kartkę ze stolika by się nie zgubić. Teleporter był jedynym wyjściem by trafić we wskazane miejsce. Kiedy w końcu znalazła się na miejscu, w Milwaukee, żując miętowa gumę zaczęła na spokojnie szukać podanego adresu. Po kilku kwadransach w końcu znalazła się przed drzwiami. Miejsce opuszone i dość ponure, ale ona nie czuła strachu. Bez uczuć pokazanych na twarzy, ani w oczach weszła do środka.
Dostrzegła wewnątrz cztery osoby, mogła się spodziewać, że nie będzie to robota dla dwójki. Rzucając torbę na bok i obdarywując wszystkich szybkim, chłodnym spojrzeniem stanęła z boku czekając na rozwój wydarzeń. Nie podobało jej się to, ale bez ryzyka nie ma zabawy.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Styl został dostosowany do przeglądarki Chrome. Styl oraz wygląd forum zostały zaprojektowane przez Mort'a. Wszelkie prawa zastrzeżone.